Analne dziewice |
||||||||||||||||||||||||
|
Zobacz pierwsze wkładanie w dupe! Ostre rżnięcie w odbyt zboczonych panienek. |
||||||||||||||||||||||||
|
||||||||||||||||||||||||
|
Moi rodzice rozwiedli się, kiedy miałem 17 lat. Wreszcie przestali na siłę podtrzymywać tę fikcję, zwaną małżeństwem. Przestali udawać zgodną rodzinę, którą byli ponoć dla mojego dobra... A ja? Cóż... Nie rozumiałem, dlaczego tak długo to ciągnęli. Nie pamiętam, żeby kiedykolwiek okazywali sobie miłość, czy czułość. Oboje zapracowani, ale tylko ojciec zawsze miał dla mnie czas. Matka - szycha na wysokim stanowisku – ciągle wyjeżdżała, nie pozwalając rodzinie zbliżyć się do siebie. Bliższa mi była moja opiekunka, niż własna matka. Przywykłem do tej sytuacji, zaadaptowałem się, opancerzyłem... Zaakceptowałem fakt, ze praca i kariera były dla mojej matki najważniejsze. Wydawało mi się, że ojciec też przywykł. Aż do dnia, w którym oznajmił mi, ze się rozwodzą. Co wtedy czułem? Chyba ulgę, że nie będziemy musieli dłużej udawać zgranej rodzinki. Że zdejmą mi z barków ten ciężar poczucia winy, że to dla mnie, z mojego powodu, tyle lat trwała ta szopka. Nie miałem żadnych wątpliwości, z którym z rodziców chcę zostać. |
||||||||||||||||||||||||
|
||||||||||||||||||||||||
|
Przez kilka kolejnych miesięcy nasze życie toczyło się normalnie. Nie odczuwałem braku matki, bo oduczyła mnie tesknić, zawsze zachowując wobec mnie dystans. Ojciec dużo pracował, ale przecież tak było zawsze... Dobrze zarabiał prowadząc własne przedsiębiorstwo. Dzięki temu niczego nam nie brakowało. Ja codziennie chodziłem do gimnazjum, on do pracy. Naszym domem i nami zajmowała się gosposia - ta sama od kilkunastu lat. Zawsze po szkole czekała na mnie z obiadem. A kiedy późnym popołudniem zjawiał się ojciec, jedliśmy wspólnie kolację, beztrosko gawędząc o jego pracy, moich szkolnych problemach, dziewczynach. Traktowałem go jak kumpla, a on nie dość że odwzajemniał mi się tym samym, to jeszcze potrafił sprawić, że taki układ wydawał się czymś najnormalniejszym pod słońcem. Lubiłem to nasze wspólne życie. Myślałem, że tak będzie zawsze, że tylko my dwaj- tak świetnie się przecież rozumieliśmy... Niestety, już wkrótce miało się okazać, jak bardzo się myliłem. |
||||||||||||||||||||||||
|
||||||||||||||||||||||||
|
Amatorki :: Anal :: Azjatki :: BDSM :: Blondynki :: Brunetki :: Dojrzałe :: Fetysze :: Geje :: Grupowy :: Gwiazdy Porno :: Hardcore :: Interracial :: Laski :: Latynoski :: Lesbijki :: Murzynki :: Nastolatki :: Oral :: Owłosione :: Pissing :: Puszyste :: Rajstopy :: Rude :: Shemale :: Wielkie Cyce :: Wielkie Kutasy :: Wytryski :: Zabawki :: |
||||||||||||||||||||||||
|
.. **** Pewnego dnia dotarło do mnie, że ojciec wraca coraz później... Skończyły się wspólne posiłki i pogawędki. Parę razy nie wrócił na noc, tłumacząc się koniecznością dokończenia pilnego projektu, pare razy wyjeżdżał na kilka dni... Chodził coraz bardziej rozkojarzony, nieobecny. Na moje pytania odpowiadał półgębkiem, jakby chciał żebym dał mu spokój. Przestał sie interesować moimi problemami. Zdecydowanie sie zmienił. Zaczął bardziej o siebie dbać. Chodził wyprostowany, nosił nowe ciuchy, rozsiewał wokół zapach dobrej wody toaletowej, zmienił fryzurę, oprawki okularów. Wszystko. Odżył i wyprzystojniał. Początkowo wierzyłem, że to praca odciąga go ode mnie. Martwiłem się, ze tak dużo pracuje, że nie ma czasu na odpoczynek. Jednak kiedy zaczął znikać na całe weekendy, zdałem sobie sprawę, że kogoś ma. Pomyślałem, że poznał jakąś kobietę i boi się powiedzieć mi o tym. Boi się mojej reakcji. Postanowiłem powiedzieć mu, że wiem, co ukrywa, że podejrzewam od dawna. |
||||||||||||||||||||||||
|
||||||||||||||||||||||||
|
.... Chciałem go zawstydzić i zmusić do odkrycia wszystkich kart. Nie byłem już dzieckiem, nie czułem się nim! Irytowało mnie, że ten facet, który był moim ojcem, ale też moim kumplem, ukrywa przede mną prawdę, kręci i kombinuje, jak jakiś... nastolatek. Trochę mnie to śmieszyło, bo ojciec zachowywał się, jak napuszony kogut i uważał, że nikt nie zauważa zmiany, jak w nim zaszła. Śmieszyło, ale chyba bardziej jednak złościło. Czułem się trochę nie pewnie. Przecież dopiero co moi rodzice się rozstali, a już szykowała się kolejna zmiana. Pomyślałem sobie, trochę egoistycznie, że ojciec powinien skupić całą swoją uwagę na mnie. Przecież niedawno zacząłem dojrzewać, wchodzić w dorosłe życie. Odkrywałem nową pasję, której na imię było SEX. Chciałem, żeby ojciec był przy mnie... Starszy, przyparty do muru przyznał, że od kilku tygodni spotyka się z pewną kobietą. Powiedział, że to jedna z jego pracownic, piękna i niezależna, że powinienem ją poznać. Kiedy zacząłem protestować, posmutniał i powiedział: -synu, to dla mnie bardzo ważne – właściwie całe życie byłem sam... przecież wiesz, jak to było z twoja matką... Tym argumentem zamknął mi usta. Przestałem roztkliwiać się nad sobą, przyznając w duchu rację swojemu staruszkowi. Przecież jeszcze coś mu się od życia należy. Zgodziłem się, żeby przyszła do nas w niedzielę, na obiad. **** Ania. Miała na imię Ania. Dwudziestosześcioletnia niunia... W życiu nie myślałem że laska, która oczaruje mojego ojca będzie taka młoda! I taka... doskonała. Od czubka głowy do pięt – cała była... w moim typie. Poczułem dziwne ciepło w dole brzucha i w jednej chwili spodnie zrobiły się za ciasne... W przeciągu kilku sekund dostrzegłem wszystko. Każdy szczegół jej niebanalnej fizjonomii. Średniego wzrostu, drobniutka, czarnowłosa. Z bioderkami wąskimi, jak u nastolatki. Z piersiami, które przeczyły prawu grawitacji, utrzymując się na jej drobnej klatce piersiowej, niczym nie podtrzymywane, falujące przy każdym oddechu. Duże i krągłe, jak piłeczki. Z malutkimi suteczkami, które zdawały się przewiercać bluzkę. Patrzyłem na jej długie, opalone, bardzo dziewczęce nogi, w zgrabnych sandałkach na wysokim obcasie. Łydki, kolana, uda tak proporcjonalne, że aż nierzeczywiste. Zauważyłem szczupłe dłonie z długimi palcami. Równo przycięte, nie pomalowane paznokcie. Żadnej biżuterii. Drobna, pociągła twarz, lekko zarumienione policzki. Niesforny kosmyk włosów w kąciku ust. Oczy... Niebieskie? Niebiesko-zielone. Czarne brwi i długie rzęsy... Spojrzenie lekko zawstydzone, niewinne. I ta bezbronność w spojrzeniu! Coś, co sprawia, że masz ochotę natychmiast podejść, otoczyć ramionami, utulić, jak małego szczeniaczka. Skóra zdecydowanie śniada (lub lekko opalona?), z meszkiem przywodzącym na myśl brzoskwinię. Na lewym policzku, pod okiem, mały pieprzyk. Kiedy się uśmiechnęła podając mi rękę, zauważyłem dołek w policzku. Tylko jeden. Wydało mi się to wyjątkowo urocze. Jak to możliwe, ze w kilka sekund dostrzegłem tyle szczegółów? Bo po prostu mnie trafiło. Kompletnie odjechałem - odbiło mi na jej punkcie! Byłem zły na ojca, że to on ją znalazł, on ją w sobie rozkochał. ON, nie ja!!! Stał teraz obok niej, taki szczęśliwy, taki z siebie dumny, jak myśliwy chwalący się swoim trofeum. Obejmował ją ramieniem, a ja zaciskałem zęby w tej zaskakującej mnie samego, bezpodstawnej złości. Pomyślałem że on może muskać wargami te soczyste, różowe usteczka, wpijać się w nie, kiedy tylko przyjdzie mu na to ochota... Przez myśl przeleciała mi wizja Ani, siedzącej na biurku ojca, rozpalonej namiętnością, w rozpiętej bluzce, pod którą kołyszą się jej nagie piersi... Spódnica uniesiona, uda szeroko rozwarte... Głowa odchylona do tyłu, przymknięte oczy... Zobaczyłem jej majtki na podłodze... Otrząsnąłem się z odrętwienia. Trzeba będzie jakoś z tym żyć. Minęło kilka miesięcy, podczas których miałem nadzieję, że wszystko samo się ułoży. Ale nic z tego. Było coraz gorzej. Ojciec w końcu ożenił się z Anią i zamieszkała z nami. Każdy dzień był udręką - nie tylko dla mnie, ale i dla niej. Dawałem jej ostro popalić... Chciałem tym zamaskować swoje prawdziwe uczucia. Zachowywałem się w stosunku do niej, jak ostatni cham. Albo totalnie ją olewałem, albo robiłem jej na złość, upokarzałem, doprowadzałem do łez. Nie ułatwiałem jej życia, chociaż starała się, jak mogła, żeby się ze mną zaprzyjaźnić. Musiało jej być ciężko, ale ojcu nie poskarżyła się ani razu. Zaciskałem zęby w bezsilnej złości, która zmuszała mnie do tak podłego traktowania kobiety, która całkowicie mną zawładnęła. Najgorsze były noce. Nie potrafiłem zasnąć bez pewnego rytuału. Wciąż od nowa zadawałem sobie ten ból, mając nadzieje, ze kiedyś w końcu minie mi to zauroczenie... Mój pokój i ich sypialnię oddzielała wspólna garderoba. Rzędy ubrań na wieszakach i pudełka butów nie były w stanie stłumić okrzyków, westchnień, sapania, postękiwania sprężyn materaca dochodzących z sąsiedniej sypialni. Wsłuchiwałem się w nie co noc. Zakradałem się do garderoby, przykładałem ucho do drzwi ich sypialni, żeby nie uronić żadnego z tych podniecających, a zarazem tak bolesnych dla mnie, dźwięków. Wyobrażałem sobie Anię leżącą na plecach. Naga, z szeroko rozłożonymi nogami, wstrzymującą oddech, w oczekiwaniu na pierwsze rozkoszne pchnięcie... Niemal widziałem jak unosi pupę na spotkanie każdego następnego, jak łapie ojca za pośladki i dociska biodra do jego kutasa, żeby wszedł jeszcze głębiej. Wyobrażałem sobie, że sapie z rozkoszy, kiedy jego jaja uderzają w jej szparkę. Zdawało mi się wtedy, że zaraz spłonę z tej udręki. Czułem stróżki potu spływające po moim nagim torsie. Pocierałem otwarta dłonią, przez bokserki, swojego kutasa i jaja odwlekając jak najdłużej moment, kiedy zacisnę na nim dłoń. Chciałem przedłużyć swoją rozkosz. Wiedziałem że ojciec, jak zwykle, będzie posuwał ją bardzo długo. A ona będzie tłumiła swoje krzyki, stęknięcia i jęki poduszką, zdając sobie sprawę z bliskości mojego pokoju. Jednak nie nad wszystkim będzie w stanie zapanować... Dlatego właśnie co noc stałem pod tymi drzwiami. Spragniony, wsłuchiwałem się w te wszystkie seksualne odgłosy, chłonąłem je, jak gąbka. Uwielbiałem, kiedy skamlała wulgarnie, żeby ja pieprzył, pierdolił, rżnął, walił, traktował jak sukę, jak dziwkę, żeby robił z nią co zechce. Ten kontrast miedzy jej zwykłą delikatnością i tym nocnym wyuzdaniem sprawiał, że aż skręcało mnie w środku, żeby wreszcie móc z nią być. Żeby wpasować się kutasem w jej szparkę. Nocami, w garderobie, to ja byłem tym, który wyzwalał w niej tę wulgarność. Kiedy wreszcie pozwalałem sobie na zdjęcie bokserek, mój rumak wyskakiwał, jak głodny wilk. Wielki, drżący i boleśnie napięty, czekał na moją dłoń. Zanim go dotknąłem, zawsze podnosiłem rękę do ust i śliniłem obficie, żeby zwiększyć doznania. Cały trząsłem się na myśl o tym, że zaraz zacznę walić sobie konia, podczas gdy za ścianą ojciec pierdoli się z moją młodziutką, śliczną macochą. Jedną ręką chwytałem jaja od spodu, ściskając je rytmicznie, a drugą przesuwałem w górę i w dół po moim śliskim kutasie. Szybko... coraz szybciej... Po kilkunastu ruchach byłem już zazwyczaj tak podniecony, że tylko siłą woli powstrzymywałem się przed orgazmem. Ocierałem się chujem o wiszące ubrania, zaciskałem na nich zęby, jęcząc bezgłośnie i marząc o tym, żeby być na miejscu ojca. Zazwyczaj czekałem na jej orgazm, na jej stłumiony, dziki krzyk. Wtedy dopiero się spuszczałem, wyobrażając sobie ze to dzięki mnie tak krzyczy, że to ze mną było jej tak jej dobrze. **** Lubiłem na nią patrzeć. Nie musiała robić nic szczególnego. Po prostu zajmowała się czymś, a ja patrzyłem. Oczywiście nigdy nie wpatrywałem się w nią jawnie. Samo patrzenie sprawiało, że kutas chciał mi rozsadzić spodnie. Kiedyś wróciłem wcześniej ze szkoły i zastałem ją podczas nauki, siedzącą na dywanie przy kominku, pośród porozrzucanych książek i notatek. Cofnąłem się za na wpół przymknięte drzwi, żeby sobie na nią popatrzeć. Siedziała na piętach wertując podręcznik. Co jakiś czas wkładała ołówek do ust i obgryzała jego koniec. Miała na sobie szare, dresowe spodnie biodrówki z różowym ściągaczem i białą koszulkę bez rękawów, przez którą dobrze było widać jej małe, różowe sutki. Była boso i, jak zwykle, bez stanika. Włosy związała w niedbały kucyk... W pewnym momencie pochyliła się do przodu szukając czegoś w stercie notatek leżących przed nią. Spodnie zsunęły jej się z pupci ukazując rozkoszny rowek przesłonięty różowymi stringami. Piersi otarły się o dywan. Upuściła ołówek i celowo, z rozmysłem kilkakrotnie potarła sutkami o puszysty dywanik, na którym siedziała. Jęknęła cichutko. Wyprostowała się i zaczęła zmysłowo pocierać piersi przez koszulkę. Przymknęła oczy i przechyliła głowę na bok. Przygryzła lekko dolną wargę ściskając i pieszcząc swoje cycuszki. Ustawiła najgrubsza książkę grzbietem do góry i przysiadła na niej. Zaczęła ocierać się o nią swoją cipeczką. Uniosła koszulkę i przez chwilę mogłem podziwiać jej doskonałe cycuszki. Poczułem szarpnięcie w spodniach. To mój przyjaciel domagał się pieszczot. Po cichu rozpiąłem spodnie, uwolniłem go i zacząłem wolniutko pocierać. Ania tymczasem ujęła piersi od spodu, zbliżając je do ust. Zaczęła je pieścić czubkiem języka, zataczając kółeczka wokół brodawek. Co chwila poszczypywała sutki dłońmi. Jednocześnie cały czas ocierała się swoja małą suczką o grzbiet książki. Zacząłem szybciej walić sobie konia, obserwując to niesamowite widowisko. W pewnym momencie Ania pośliniła dwa palce prawej ręki i włożyła sobie w majtki. Zaczęła wolniutko przesuwać nimi w górę i w dół, w górę i w dół... Wydawało mi się, ze trwa to całe wieki. W końcu chwyciła kciukiem lewej ręki gumkę spodni, razem z majtkami i obnażyła płaski brzuszek i wygoloną gładziutko pizdeczkę. W tym momencie już ostro pracowałem ręką, nie zważając na odgłosy, jakie wydaje moja dłoń w połączeniu z moim mokrym kutasem. Nieowłosiona szparka upodobniała Anię do małej dziewczynki, co sprawiło, że podnieciłem się jeszcze bardziej- o ile to w ogóle było możliwe... Ania sięgnęła ręką do miski z owocami stojącej na stoliku obok. Wzięła banana. Przez chwilę jakby zastanawiała się nad czymś, poczym włożyła go sobie głęboko do ust. Po chwili skierowała wilgotnego banana między uda i wepchnęła w cipkę. Jęknęła rozkosznie, aż dostałem gęsiej skórki, po czym uniosła się lekko i zacisnęła na nim uda. Ponownie pośliniła palce i w skupieniu zaczęła gwałcić swoją pizdeczkę. Jedna ręką wpychała w siebie banana, a drugą zataczała kółeczka na łechtaczce. Wyglądała tak słodko, tak cudownie... Czułem, ze gdybym teraz do niej podszedł, pozwoliłaby mi zrobić z sobą WSZYSTKO. Już prawie dochodziłem, kiedy usłyszałem trzask zamykanych drzwi wejściowych. To pewnie gosposia wracała z zakupów... Ania podskoczyła nerwowo, szybko odłożyła banana na stolik, poprawiła ubranie i jakby nigdy nic, wróciła do nauki. Rozczarowany i zły wycofałem się do swojego pokoju. Przekręciłem klucz w zamku i kilkoma kopnięciami zrzuciłem adidasy. Zsunąłem dżinsy razem z majtkami. Półnagi rzuciłem się na łóżko, zamknąłem oczy i zacząłem się brutalnie pompować, przywołując pod powieki obraz Ani, poruszającej szybko dłonią w swoich różowych majteczkach... |
||||||||||||||||||||||||
|
Linki |